Halloween w sali zabaw - święto na kolorowo
Halloween kojarzy się z duchami, potworami, pajęczynami i dreszczykiem emocji. Dla wielu dorosłych strach jest częścią zabawy – czymś, co trwa chwilę i kończy się wraz ze zdjęciem kostiumu albo zapaleniem światła. Tylko że dziecięcy układ nerwowy nie zawsze dostaje informację, że „to już koniec”. To, co dla dorosłego jest niewinnym żartem, dla dziecka może stać się obrazem wracającym wieczorem, przyczyną nocnych pobudek albo lęku, który zostaje na dłużej.
Dlatego w Klockowni nie chcemy budować halloweenowych atrakcji na straszeniu. Zamiast tego wolimy wykorzystać ten czas, by poprzez zabawę, kolory i wspólne przeżycia oswajać temat, który naturalnie budzi wiele pytań – temat przemijania i śmierci.
Dreszczyk emocji nie dla każdego znaczy to samo
Kontrolowany strach może być przyjemny. Organizm reaguje pobudzeniem, serce przyspiesza, a kiedy okazuje się, że zagrożenie nie było prawdziwe, pojawia się ulga i ekscytacja. To właśnie dlatego starsze dzieci i dorośli czasem lubią horrory, escape roomy czy kolejki górskie.
Problem w tym, że granica między „ale fajnie!” a „to było dla mnie za dużo” jest bardzo indywidualna. Zależy od wieku, temperamentu, wrażliwości, wcześniejszych doświadczeń i aktualnego samopoczucia dziecka. Nie da się jej określić jedynie na podstawie metryki. To samo przebranie lub dźwięk, który jedno dziecko rozśmieszy, u drugiego może uruchomić silną reakcję lękową.
Co ważne, reakcja nie zawsze pojawia się od razu. Dziecko może dobrze bawić się podczas wydarzenia, a dopiero wieczorem mieć trudność z zasypianiem, budzić się w nocy albo wracać do zobaczonych obrazów w zabawie i rozmowach. Amerykańska Akademia Pediatrii zwraca uwagę, że straszne treści potrafią niepokoić dzieci jeszcze przez kilka dni i mogą prowadzić do koszmarów.
Dlatego nie chcemy zakładać, że skoro dorosły wie, iż coś jest tylko dekoracją lub przebraniem, dziecko odbierze to tak samo.

Nie unikamy trudnego tematu. Zmieniamy sposób rozmowy
Rezygnacja ze straszenia nie oznacza udawania, że śmierć nie istnieje. Dzieci spotykają się z przemijaniem wcześniej, niż dorosłym często się wydaje: widzą uschnięte liście, znajdują martwego owada, tracą ukochane zwierzę albo słyszą rozmowy o zmarłych bliskich. Zadają pytania, bo próbują zrozumieć świat.
Najbardziej naturalnym językiem dziecka jest zabawa. To w niej może bezpiecznie dotykać trudnych tematów, nadawać im znaczenie i wracać do nich we własnym tempie. Kolorowe dekoracje, opowieści, muzyka, wspólne tworzenie i rodzinne rytuały pozwalają mówić o pamięci i przemijaniu bez epatowania grozą.
Nie chodzi o to, by temat śmierci zamienić w żart. Chodzi o to, by nie dokładać do niego lęku, którego dziecko nie potrzebuje.
Czego możemy nauczyć się od meksykańskiego Día de los Muertos?
Inspiracją dla naszego podejścia jest Día de los Muertos – meksykańskie Święto Zmarłych. To nie jest po prostu bardziej kolorowa wersja Halloween. Jest odrębną, żywą tradycją, zakorzenioną w spotkaniu dawnych wierzeń rdzennych społeczności Meksyku z katolickimi obchodami Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego. W 2008 roku święto zostało wpisane na listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
W centrum Día de los Muertos nie znajduje się strach przed zmarłymi, lecz pamięć o nich i symboliczne zaproszenie ich z powrotem do rodzinnej wspólnoty. Powstają domowe ołtarze, czyli ofrendas, na których pojawiają się zdjęcia, kwiaty, świece oraz ulubione potrawy bliskich. Intensywnie pomarańczowe aksamitki wyznaczają symboliczną drogę, papierowe wycinanki dodają lekkości, a kolorowe czaszki przypominają, że o śmierci można mówić także poprzez sztukę, bliskość i wspomnienia.
To święto nie usuwa smutku ani tęsknoty. Pokazuje jednak, że pamięć o osobach, których już z nami nie ma, może łączyć się również z wdzięcznością, czułością i radością ze wspólnie przeżytego czasu.
Halloween bez straszenia nadal może być pełne emocji
Dzieci nie potrzebują przerażenia, żeby dobrze się bawić. Emocje mogą budować także tajemnica, odkrywanie, ruch, muzyka, kolory, tworzenie i wspólne wykonywanie zadań. Zamiast sprawdzać, ile strachu dziecko wytrzyma, możemy dać mu przestrzeń do poznawania innej kultury i oswajania trudnego tematu w atmosferze bezpieczeństwa.
Właśnie dlatego 30 października w Klockowni zapraszamy dzieci i rodziców na Día de los Muertos – pełną kolorów fiestę inspirowaną meksykańskim Świętem Zmarłych. Będą kwiaty, malowanie twarzy, meksykański poczęstunek, symboliczny most do krainy umarłych i oczywiście piniata. Bez wyskakujących potworów, krzyków i celowego przekraczania dziecięcych granic.
Można rozmawiać o śmierci bez straszenia. Można oswajać to, co trudne, przez zabawę. I można stworzyć wydarzenie pełne emocji, po którym dziecko wróci do domu z ciekawością i dobrymi wspomnieniami – nie z lękiem przed zgaszonym światłem.
Día de los Muertos w Klockowni
30 października, godz. 17:00–20:00
Warszawa i Gdańsk
Zapraszamy do Klockowni!
Źródła
- UNESCO, „Indigenous festivity dedicated to the dead”.
- Instituto Nacional de Antropología e Historia, „Día de Muertos, un sincretismo religioso”.
- American Academy of Pediatrics, „Should I let my child watch scary movies?”.

